Filozofia
Czy mamy obowiązki wobec ludzi, których jeszcze nie ma? Filozofia klimatu i przyszłych pokoleń
Skutki dzisiejszych emisji odczują także ludzie, którzy jeszcze się nie urodzili. Klimatologia potrafi coraz dokładniej opisywać zagrożenie, ale z jej ustaleń nie da się wprost wyczytać, kto powinien ponieść koszty działania. Ten rachunek wymaga odpowiedzi na pytania o odpowiedzialność państw, prawa przyszłych pokoleń, dopuszczalne ryzyko i wartość samej przyrody.
Od prognozy do obowiązku
Nauka o klimacie zajmuje się systemem, w którym atmosfera, oceany, ląd, lód i biosfera pozostają ze sobą ściśle powiązane. Badacze łączą obserwacje z teoriami fizycznymi i modelami matematycznymi. W ten sposób wyjaśniają mechanizmy zmian, oceniają ryzyko i przygotowują projekcje możliwych skutków. Stan wiedzy porządkują między innymi raporty Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu, w tym AR6 Synthesis Report.
Taki opis nie wystarcza do podjęcia decyzji. Klimatologia może określić, jak dana ilość emisji wpływa na ryzyko szkód. Wciąż jednak pozostaje pytanie, kto powinien ograniczyć emisje i zapłacić za transformację. Czy największa odpowiedzialność spoczywa na państwach, które emitowały najwięcej w przeszłości, na dzisiejszych największych emitentach, czy na tych, które mają najwięcej środków do działania?
Tutaj pojawia się filozofia klimatu. Jej przedmiotem są obowiązki wynikające z wiedzy o klimacie oraz zasady pozwalające ważyć interesy ludzi żyjących w różnych miejscach i epokach. Granica nie jest całkiem ostra. Wartości mogą wpływać choćby na wybór prezentowanych scenariuszy, sposób komunikowania ryzyka i przyjmowany poziom ostrożności. Same dane nie przesądzają jednak, którą zasadę sprawiedliwości należy zastosować.
Jak podzielić rachunek
Najbardziej intuicyjny punkt wyjścia stanowi odpowiedzialność za historyczne emisje. Kto w większym stopniu przyczynił się do problemu, ten powinien wziąć na siebie większą część kosztów. Obok tej zasady pojawiają się jednak inne. Można brać pod uwagę obecne emisje, korzyści osiągnięte dzięki spalaniu paliw kopalnych albo finansową zdolność do przeprowadzenia transformacji. Znaczenie mają też podstawowe potrzeby społeczeństw, które nie osiągnęły jeszcze bezpiecznego poziomu rozwoju.
Kryteria szybko zaczynają się ze sobą zderzać. Państwo o niewielkich emisjach na mieszkańca może dysponować dużymi zasobami finansowymi. Inne przez dekady korzystało z wysokoemisyjnego modelu rozwoju, ale dziś ma mniejsze możliwości szybkiego działania. Jeszcze inne zwiększa emisje, próbując zapewnić mieszkańcom energię, infrastrukturę i podstawowe usługi. Podział ograniczonego budżetu emisji zależy więc od tego, jaką wagę nadamy odpowiedzialności, równości, potrzebom i wykonalności porozumienia.
Przegląd Climate Justice opisuje ten spór również za pomocą dwóch szerszych podejść. Izolacjonizm traktuje klimat jako odrębny problem i koncentruje się na emisjach, szkodach oraz obowiązkach klimatycznych. Integracjonizm łączy te kwestie z ubóstwem, rozwojem, migracją, handlem i prawami człowieka. Ten wybór zmienia sam przedmiot oceny. Polityka klimatyczna może przecież wpływać na możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb i na warunki migracji.
Do tego dochodzi problem niewykonanych zobowiązań. Gdy część państw nie realizuje uzgodnionych obowiązków, idealny podział przestaje być wystarczającą wskazówką. Możliwe odpowiedzi obejmują przeniesienie części zobowiązań, większe obciążenie uprzywilejowanych aktorów, zmianę wspólnego celu lub reformę instytucji. Każda z nich musi uwzględnić nierówny układ sił, rozbieżne interesy i ograniczoną gotowość do współpracy.
Ludzie, którzy dopiero się urodzą
Skutki emisji dwutlenku węgla wykraczają poza długość ludzkiego życia i kadencji politycznej. Dzisiejsze decyzje będą wpływać na warunki życia osób, których jeszcze nie ma. Sprawiedliwość klimatyczna dotyczy zatem relacji między państwami, ale obejmuje również zobowiązania obecnego pokolenia wobec przyszłych.
Sposobów ich rozumienia jest kilka. Podejście wystarczalnościowe wymaga zapewnienia przyszłym ludziom co najmniej określonego poziomu dobrostanu. Podejście równościowe skupia się na różnicach między pokoleniami. Stanowisko priorytetowe nadaje większą wagę interesom tych, którzy znajdą się w najgorszym położeniu. Można też oczekiwać, że dobrostan przyszłych ludzi będzie wzrastał, zamiast jedynie utrzymywać się powyżej minimalnego progu. Od wyboru zasady zależy ocena dopuszczalnych emisji, inwestycji i kosztów transformacji.
Różnice te dobrze widać w sporze o dyskontowanie czasowe, czyli przypisywanie przyszłym korzyściom i szkodom mniejszej wagi z powodu ich oddalenia w czasie. Wielu filozofów uważa, że sam moment wystąpienia szkody nie uzasadnia pomniejszania wartości dobrostanu. Inaczej przedstawia się dyskontowanie oparte na przewidywaniu, że przyszli ludzie będą bogatsi. Określona korzyść może mieć mniejsze znaczenie dla osoby żyjącej w lepszych warunkach. Powodem jest wówczas jej sytuacja, a nie późniejsza data urodzenia.
Jeszcze głębiej sięga problem nie-tożsamości. Obecna polityka może zmienić warunki życia, moment narodzin, a w rezultacie także skład przyszłej populacji. Porównywanie losu tej samej osoby w dwóch alternatywnych światach staje się wtedy niemożliwe, ponieważ w jednym z nich osoba ta mogłaby się w ogóle nie urodzić. Obowiązki wobec przyszłości można mimo to uzasadniać za pomocą zasad, które nie sprowadzają oceny moralnej do pytania, czy konkretny człowiek został poszkodowany względem innego scenariusza.
Dlatego rachunek kosztów i korzyści zawsze opiera się na wcześniejszych założeniach. Filozofia nie dostarcza dokładnych prognoz szkód ani kosztów transformacji. Pozwala natomiast ustalić, jak w takim rachunku potraktować odległą przyszłość, nierówności między pokoleniami i położenie osób najbardziej poszkodowanych.
420 czy 840 GtCO2
Jedna liczba potrafi ukryć cały spór o dopuszczalne ryzyko. W haśle Climate Justice przytoczono przykład zaczerpnięty z wcześniejszej literatury IPCC. Przy celu ograniczenia ocieplenia do 1,5°C budżet emisji wynosił 840 GtCO2 dla 33-procentowego prawdopodobieństwa osiągnięcia celu. Dla prawdopodobieństwa wynoszącego 66 procent spadał do 420 GtCO2. Nie są to aktualne wartości pozostałego budżetu emisji na 2026 rok.
Różnica między tymi wartościami pokazuje, jak mocno wynik zależy od przyjętego poziomu ostrożności. Ocena polityki może się zmienić nawet przy tych samych projekcjach, jeśli większą wagę przypiszemy skrajnym szkodom, nieodwracalności zmian lub granicom, których nie powinno się przekraczać. Instytucja szczególnie wyczulona na najgorsze scenariusze może poprzeć ostrzejsze ograniczenia emisji. Ktoś inny może mocniej akcentować koszty szybkiej transformacji.
Podobne dylematy towarzyszą geoinżynierii. Usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery i zarządzanie promieniowaniem słonecznym opierają się na odmiennych mechanizmach i mają różne profile ryzyka. Odbijanie części promieniowania może zmniejszyć ogrzewanie, ale nie usuwa wszystkich skutków zwiększonego stężenia dwutlenku węgla. Pozostaje między innymi problem zakwaszenia oceanów. Skutki uboczne takiej ingerencji mogą też rozłożyć się nierówno między regionami.
Techniczna wykonalność odpowiada więc tylko na część pytań. Trzeba jeszcze ustalić, kto ma prawo decydować o ryzyku ponoszonym przez mieszkańców innych państw, kto odpowie za nieprzewidziane konsekwencje i jak zapewnić udział wszystkich dotkniętych decyzją o zmianie warunków klimatycznych całej planety. Technologia poszerza zestaw dostępnych działań. Nie przyznaje automatycznie legitymacji do ich podjęcia.
Czy przyroda ma wartość sama w sobie?
Większość sporów o klimat można prowadzić językiem ludzkich interesów. Zmiany klimatu zagrażają zdrowiu, bezpieczeństwu, gospodarce i warunkom życia przyszłych pokoleń. Etyka środowiskowa pyta jednak, czy moralne znaczenie przyrody wyczerpuje się w jej użyteczności dla człowieka.
Przyroda ma wartość instrumentalną, gdy służy ludzkim celom. Zapewnia wodę i żywność, chroni przed powodziami, tworzy także miejsce do życia. Wartość nieinstrumentalna oznacza, że ekosystem, gatunek lub istota pozaludzka mogą mieć znaczenie niezależnie od korzyści dla ludzi. Taka perspektywa wpływa na ocenę tego, co wolno poświęcić dla wzrostu gospodarczego, bezpieczeństwa energetycznego lub ograniczenia emisji.
Nie istnieje jedna powszechnie przyjęta teoria praw przyrody ani jednolity status moralny wszystkich istot pozaludzkich. Hasło Environmental Ethics przedstawia stanowiska dotyczące antropocentryzmu, moralnego statusu środowiska oraz wartości organizmów i ekosystemów. Już sama obecność tych sporów poszerza pojęcie sprawiedliwości klimatycznej poza podział kosztów i korzyści między ludźmi.
Klimatologia opisuje mechanizmy, ryzyko i możliwe następstwa decyzji. Zanim powstanie polityczna odpowiedź, ktoś musi jednak wybrać zasady podziału odpowiedzialności, określić wagę przyszłych szkód, zaakceptować pewien poziom ryzyka i zdecydować, czy świat pozaludzki ma własną wartość moralną. Filozofia klimatu nie zamienia tych wyborów w jeden algorytm. Ujawnia za to założenia obecne w decyzjach, które często przedstawia się jako czysto techniczne.
egghead