Człowiek i społeczeństwo
Dlaczego ceny w sklepie wpływają na nasze wyobrażenie o całej gospodarce? Mechanizm oczekiwań inflacyjnych
Oficjalny wskaźnik inflacji opisuje zmiany cen w reprezentatywnym koszyku. Gospodarstwa domowe poznają te zmiany inaczej: przez własne zakupy, rachunki, ceny paliwa i informacje. Dlatego cena chleba albo tankowania może silniej wpływać na oczekiwania dotyczące całej gospodarki niż produkt, który pochłania większą część budżetu, lecz jest kupowany rzadko.
Dwa różne znaczenia inflacji
Inflacja mierzona przez oficjalny indeks odpowiada na pytanie, jak zmieniają się ceny reprezentatywnego koszyka dóbr i usług. Taki wskaźnik jest potrzebny, aby porównywać sytuację w czasie i między krajami. Nie opisuje jednak dosłownie rachunków żadnego pojedynczego gospodarstwa.
Dla konkretnej osoby ważne są przede wszystkim towary i usługi, z których korzysta. Gospodarstwo często kupujące paliwo będzie wystawione na inne zmiany cen niż gospodarstwo korzystające głównie z transportu publicznego. Rodzina wydająca dużą część budżetu na żywność odczuje wzrost cen w tej kategorii inaczej niż osoba, której większe wydatki przypadają na czynsz lub usługi.
To rozróżnienie prowadzi do kilku pojęć. Inflacja faktycznie doświadczana wynika z cen dóbr kupowanych przez dane gospodarstwo. Inflacja postrzegana opisuje to, jak gospodarstwo ocenia minione zmiany cen. Inflacja oczekiwana dotyczy przyszłości. Żadna z tych miar nie jest po prostu drugim odczytem tego samego indeksu.
Przeglądy badań pokazują, że oczekiwania gospodarstw są zróżnicowane i niepewne. Wiążą się z tym, jak ludzie postrzegają bieżące ceny, a następnie wpływają na konsumpcję, oszczędzanie, wybór aktywów czy decyzje mieszkaniowe. Ich rozbieżność z oficjalnym wskaźnikiem nie oznacza automatycznie błędu któregoś z pomiarów. Oba opisują różne doświadczenia i odpowiadają na różne pytania (przegląd w Journal of Economic Perspectives).
Koszyk, który widzimy najczęściej
Gospodarstwo domowe nie analizuje codziennie pełnego indeksu cen. Zwraca uwagę na to, co pojawia się przed oczami, co trzeba kupować często i co szybko zmienia cenę. Tak działają sygnały z półki sklepowej, dystrybutora paliwa czy rachunku za energię. Są dostępne, łatwe do zapamiętania i regularnie wracają w doświadczeniu konsumenta.
Ten mechanizm sprawdzono, łącząc deklarowane oczekiwania amerykańskich gospodarstw z danymi o ich rzeczywistych zakupach. Panel Nielsen dostarczał informacji o konkretnych produktach, cenach i ilościach. Dzięki temu można było porównać dwie miary osobistej ekspozycji na ceny. Pierwsza przypisywała produktom wagę zależną od tego, jak dużą część wydatków pochłaniały. Druga uwzględniała, jak często gospodarstwo miało kontakt z ich cenami i jak wyraźne były zmiany.
To właśnie częstotliwość obserwowania cen lepiej przewidywała oczekiwania dotyczące ogólnej inflacji niż udział produktu w całkowitych wydatkach. Mleko, pieczywo czy paliwo mogą więc zajmować w budżecie mniejszą pozycję niż rzadko kupowane dobro, a mimo to mocniej kształtować wyobrażenie o zmianach cen. Badanie opisano w pracy Exposure to Daily Price Changes and Inflation Expectations.
Nie chodzi o świadome wyliczanie inflacji z kilku produktów. Częste zakupy dostarczają wielu powtarzających się sygnałów, z których gospodarstwo buduje intuicję o kierunku zmian. Jeżeli te sygnały są szczególnie widoczne, mogą zostać nadreprezentowane w ocenie całej gospodarki.
Dane o zakupach pokazują silny związek między osobistą ekspozycją cenową a oczekiwaniami, ale obserwacyjny charakter tego badania nie rozstrzyga sam przez się przyczynowości. Osoby o określonych oczekiwaniach mogą również wybierać inne produkty, sklepy albo częstotliwość zakupów. W podobnym kierunku wskazują analizy dotyczące cen żywności i innych łatwo obserwowalnych kategorii, choć większość takich wyników pochodzi z USA i Wielkiej Brytanii.
Dlaczego gospodarstwa widzą różną inflację
Jeżeli oczekiwania powstają częściowo z osobistych sygnałów cenowych, różnice między gospodarstwami są czymś więcej niż szumem pomiarowym. Ludzie kupują różne rzeczy, w innych miejscach i z różną częstotliwością. Inaczej też reagują na informacje i na ceny, które mają bezpośrednie znaczenie dla ich budżetu.
Dobrze widać to w analizie amerykańskich gospodarstw domowych przed pandemią COVID-19 i w jej trakcie. Badacze połączyli dane o wydatkach z deklaracjami dotyczącymi inflacji, dzięki czemu mogli oddzielić inflację faktycznie doświadczaną, postrzeganą i oczekiwaną. W okresie pandemii wzrosły zarówno średnie percepcje i oczekiwania, jak i rozbieżności między gospodarstwami. Różnice w cenach napotykanych przez poszczególne rodziny oraz różnice w ich postrzeganiu wyjaśniały dużą część wzrostu zróżnicowania oczekiwań (analiza gospodarstw przed pandemią i w jej trakcie).
W analizowanym okresie gospodarstwa o niższych dochodach, niższym poziomie wykształcenia oraz gospodarstwa czarnoskóre doświadczyły większego wzrostu cen niż inne grupy. To ustalenie dotyczy konkretnego okresu i warunków. Nie opisuje stałej reguły, według której dochód, wykształcenie lub przynależność do grupy automatycznie wyznaczałyby oczekiwania.
Na osobiste doświadczenie nakładają się wiadomości, rozmowy i ogólna uwaga poświęcana gospodarce. Gospodarstwo może więc jednocześnie obserwować własny wzrost wydatków, słyszeć informacje o spowolnieniu i próbować ocenić, co wydarzy się z jego dochodem. Oczekiwana inflacja jest w takim ujęciu interpretacją wielu sygnałów, a nie prostym odczytem jednej liczby.
Kiedy oczekiwania zmieniają decyzje
Oczekiwania dotyczące cen mają znaczenie dlatego, że mogą wpływać na decyzje podejmowane przed samym zakupem. Intuicja podpowiada, że jeśli ceny mają rosnąć, warto wcześniej kupić samochód, sprzęt albo inne dobro trwałe. Taki zakup chroniłby przed wyższą ceną w przyszłości.
Starsze dane z badania Michigan Survey of Consumers nie dawały jednak wyraźnego potwierdzenia tej zależności. Analiza przekrojowa dotycząca gotowości do wydawania na dobra trwałe, samochody i mieszkania wskazywała związek mały, a w niektórych specyfikacjach ujemny. Wzrost oczekiwanej inflacji o 1 punkt procentowy wiązał się z około 0,1 punktu procentowego niższym prawdopodobieństwem pozytywnego nastawienia do wydawania. Jest to korelacja między odpowiedziami respondentów, ich oczekiwaniami i deklarowaną gotowością do wydawania, a nie czysty efekt przyczynowy (badanie przekrojowe).
Późniejszy eksperyment w Holandii pozwolił przyjrzeć się temu mechanizmowi z innej strony. Losowo wybranym gospodarstwom przekazano informacje zmieniające ich oczekiwania inflacyjne, a następnie porównano ich decyzje z grupą kontrolną. Wyższe oczekiwania wyraźnie ograniczały zakupy dóbr trwałych. Efekty dla dóbr nietrwałych były oszacowane mniej precyzyjnie.
W tej próbie podwyższenie oczekiwań wiązało się z bardziej pesymistyczną oceną własnego realnego dochodu i ogólnej aktywności gospodarczej. Gdy przyszłość wygląda jak okres spadku siły nabywczej i słabszej koniunktury, obawa przed pogorszeniem sytuacji może przeważyć nad kalkulacją, że zakup lepiej przyspieszyć. Wyniki eksperymentu opisano w pracy How Does Consumption Respond to News about Inflation?.
Pozornie różne wyniki nie muszą więc oznaczać, że gospodarstwa reagują według jednej prostej zasady. Znaczenie ma to, czy mówimy o samym poziomie oczekiwanej inflacji, o przewidywanym dochodzie i koniunkturze, czy o niepewności co do przyszłości. To ostatnie rozróżnienie porządkuje nowsze dane.
Poziom inflacji to nie to samo co niepewność
Zdanie „spodziewam się inflacji na poziomie 5 procent” zawiera inną informację niż „nie wiem, czy wyniesie ona 2, 5 czy 10 procent”. W pierwszym przypadku chodzi o oczekiwany poziom. W drugim o niepewność tego oczekiwania. Gospodarstwo może być przekonane, że ceny wzrosną, a jednocześnie dość dobrze przewidywać skalę wzrostu. Może też mieć mniej wygórowane oczekiwania, lecz nie wiedzieć, w którą stronę rozwinie się sytuacja.
To rozróżnienie sprawdzono w nowszym eksperymencie z europejskimi gospodarstwami domowymi. Losowo przekazywane informacje niezależnie zmieniały oczekiwany poziom inflacji oraz niepewność co do jej przyszłej wartości. Wyniki wskazywały, że wyższy oczekiwany poziom inflacji zwiększał zakupy dóbr trwałych. Większa niepewność działała przeciwnie. Ograniczała te zakupy przez kilka miesięcy, zwiększała udział bezpiecznych aktywów w portfelach i wpływała na zachowania na rynku pracy.
Taki układ pomaga zrozumieć, dlaczego sama informacja o przyszłym wzroście cen może czasem przyspieszać zakup, a czasem towarzyszyć ostrożności. Przewidywalny wzrost cen można uwzględnić w planie. Niepewność utrudnia ocenę, czy ważniejsze będzie zabezpieczenie oszczędności, zachowanie płynności czy nabycie dobra przed podwyżką.
Badanie The Causal Effects of Inflation Uncertainty on Households’ Beliefs and Actions jest working paperem. Jego wyniki są przydatnym nowszym elementem tej układanki, ale nie mają takiego samego statusu jak ustalenia opublikowanych recenzowanych prac. Rozdzielenie poziomu oczekiwanej inflacji od niepewności pozostaje jednak kluczowe dla interpretacji decyzji gospodarstw.
Co z tego wynika dla rozmowy o inflacji
Gdy ktoś mówi, że „inflacja jest wyższa”, może opisywać własny koszyk, a nie zmianę oficjalnego indeksu. Jeżeli często kupuje żywność i paliwo, jego doświadczenie będzie szczególnie wrażliwe na ceny tych kategorii. To doświadczenie jest realne, nawet gdy nie odpowiada strukturze koszyka reprezentatywnego. Oficjalny indeks służy porównywalnemu pomiarowi zmian cen w gospodarce, a osobista miara mówi o tym, co konkretne gospodarstwo kupuje, jak często i gdzie.
Własne oczekiwania warto więc traktować jako informację o osobistej sytuacji i obserwowanych sygnałach, a nie jako samodzielny pomiar całej gospodarki. To samo dotyczy publicznych sporów o inflację. Różne oceny mogą wynikać z odmiennych koszyków, doświadczeń i poziomu niepewności, zanim jeszcze pojawi się spór o interpretację danych.
Zakres tej wiedzy ma swoje granice. Główne wyniki dotyczące wpływu osobistej ekspozycji cenowej na oczekiwania pochodzą przede wszystkim z USA i Wielkiej Brytanii. Nie można bezpośrednio założyć, że identyczne wagi występują w Polsce, gdzie różnią się struktura konsumpcji, system podatkowy, media, doświadczenia inflacyjne i zaufanie do instytucji. Część badań ma charakter obserwacyjny, więc nie rozstrzyga przyczynowości. Deklarowana gotowość do wydawania nie jest też tym samym co rzeczywista transakcja.
Podobnie nie ma jednego uniwersalnego związku między oczekiwaniami a wydatkami. Wynik zależy od rodzaju dobra, sytuacji gospodarstwa, sposobu przekazania informacji i tego, czy mówimy o przewidywanym poziomie inflacji, czy o niepewności. Koszyk, rachunki i wiadomości tworzą osobisty obraz przyszłych cen. Ten obraz może wpływać na decyzje, ale nie jest prostym odczytem jednej liczby.
egghead